poniedziałek, 30 grudnia 2013

#Imagin_15

OCZAMI CHŁOPAKÓW;
Tak bardzo chcieliśmy wejść do Nialla i chociaż go przytulić na pocieszenie. Ale nawet tyle nie mogliśmy zrobić. Siedzieliśmy na korytarzu i czekaliśmy. Niall był u Maluszków, patrzył na nie i wiedział że za chwile jedno może odejść. Płakał, ale nic w tym dziwnego, my również płakaliśmy... Dochodziła 20.

OCZAMI NIALL'A;
Dlaczego ja ?! Dlaczego My ?! . Siedziałem przy aniołkach kiedy podszedł do mnie ksiądz;
- Szczęść Boże.- przywitał się.
- Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus....- odpowiedziałem przez łzy.
- Przyszedłem bo pomyślałem że może chciałbyś Bracie ochrzcić Swoje dzieci.? Wiem wszystko nie musisz nic tłumaczyć...  Rozmawiałem z lekarzem prowadzącym. Mogę z Tobą posiedzieć. Ale chcę wiedzieć czy Ty tego chcesz ? - mówił cicho i spokojnie Duchowny.
- Tak. Chcę...Tylko jeszcze nie znam imion. Z [T.I.] jeszcze się nie zdecydowaliśmy. Stwierdziliśmy że będzie na to jeszcze czas... Jak się myliliśmy...- łzy spływały mi po policzkach, ale dla mnie się to nie liczyło. Wiedziałem że nie mogę się załamać. Jestem im potrzebny...
- Rozumiem Cię. Zastanów się nad imionami a za chwilę tu przyjdę i Ochrzcimy Dzieci. Trzymaj się bracie.
Wyszedłem na chwilę na korytarz do chłopaków. Wstali i przytulili mnie.
- Chłopaki...ja przepraszam... Ale wydaje mi się słuszne żeby poprosić dwóch z Was na ojców Chrzestnych dzieci moich i [T.I.]. Mam nadzieję że się żaden z Was nie obrazi ...
- Nie no Niall przestań. Jesteśmy braćmi...

OCZAMI CHŁOPAKÓW;
- Perrie i Zayn zgodzicie się zostać chrzestnymi mojego syna ? - Zapytał Niall przez łzy...
- Oczywiście.- Perrie i Zayn popatrzyli na siebie i zgodzili się bez wahania.
W tym momencie do szpitala wbiegła siostra [T.I.]
- Mój Boże. Wypadek był... straszne korki. Nie dałam rady wcześniej... Reszta już jedzie... - powiedziała i dała upust nagromadzonym w sobie emocjom. Płakała.
- Meggie zostaniesz chrzestną Pailli ? - zapytał Niall.
-Oczywiście. -odpowiedziała dziewczyna.
-Tylko...że ona może nie przeżyć do rana...- powiedział cicho Niall...-Tak jak zresztą synek...
- Rozumiem i chcę być jej chrzestną.- odpowiedziała pogodnie Meggie.
- Harry... Ustaliliśmy z [T.I.] że ty będziesz ojcem chrzestnym dziewczynki... Nie wiem dlaczego, ale jak ostatnio o tym rozmawialiśmy doszliśmy do takiego wniosku... - powiedział znowu Niall siadając na krześle i zastawiając twarz dłońmi...
- Jasne. Będę zaszczycony.
I w tym momencie przyszedł Duchowny. Wszyscy poszliśmy za nim...
Zaczęła się  ceremonia. W końcu nadeszły słowa :
-Imię dziewczynki ?
- Pailla Patricia Horan.. - Powiedział Niall.
-"Ciebie chrzczę w imię......" - mówił ksiądz.
- Imię chłopca ?
- Louis Liam Greg Horan. - powiedział dumnie.
Louis z Liamem popatrzyli na siebie zaskoczeni i uśmiechnęli się przez łzy. Ta chwila była taka piękna i straszna za razem. Nie było z  nami w tym momencie [T.I.]. Tak ważnej osoby.
Po wszystkim wszyscy wyszliśmy z sali a Niall powiedział:
- Dziękuje...Dziękuje Wam wszystkim. I mam nadzieję że nikt nie czuje się urażony...
-Niall jesteś najbardziej dzielnym facetem jakiego znamy . I  podziwiamy. Trzymaj się. - powiedział jeden z nas.

OCZAMI NIALL'A.
Szedłem pod drzwi sali [T.I.], gdy zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniał napis "mama". No tak... ona nic nie wiedziała a ja nie miałem siły jej opowiadać... Nie mogłem odebrać...Za chwilę znów usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Tym razem dzwonił Greg....
- Słucham...
-Niall w końcu. Co się dzieje martwimy się. Mama dzwoniła do Ciebie kilka razy do [T.I.] też. Żadne z Was nie odbiera. Co się dzieje? - zapytał zmartwiony brat.
- Jesteśmy w szpitalu Greg. Mamy córeczkę i synka..- nie zdążył dokończyć Niall kiedy brat wszedł mu w słowo.;
-Gratuluję.Ale nie cieszysz się ? Czemu jesteś smutny ?
- Bo stan matki moich dzici jest krytyczny..tak samo jak moich dzieci.... - podałem jeszcze nazwe szpitala i się rozłączyłem. Do sali mojej ukochanej nie można było wejść nawet mi...
Zawróciłem i poszedłem do Pailli i Louiego. Byli tacy malusieńcy. Siedziałem i patrzyłem na te maleństwa. Byłem szczęśliwy i pełen niepokoju i dziwnego żalu do Boga.
Spojrzałem na zegarek dochodziła 23. Nagle usłyszałem dźwięk którego nikt nie chce słyszeć....
Do sali wbiegli lekarze. Zrobił się szum. Musiałem wyjść. Przy sali mojej narzeczonej również coś się działo... Pobiegłem tam ale nikt nic mi nie mówił. Zajrzałem do sali i zobaczyłem jak starają się reanimować mojego skarba. W którejś chwili ktoś pociągnął mnie z tyłu odwrócił i mocno przytulił... Był to Zayn. Stał z Louisem. Stanąłem pod ścianą i poczułem jak tracę grunt pod stopami. Osunąłem się. Chłopacy stali nade mną i płakali. Wszyscy płakaliśmy. Nie wiedziałem co robić. Ktoś zaczął mnie wołać. Pobiegłem do sali gdzie leżały moje dzieci;
-Może się pan ostatecznie pożegnać z dziewczynką... To już ostatnie chwile jej życia... I odejdzie do lepszego świata. - powiedziała pani doktor.
Podszedłem do kruszynki i wziąłem ją na ręce. Była taka malutka.. Nie wiedziałem jak mam ją trzymać... Miałem nadzieję że to tylko straszny sen z którego za chwilę się obudzę i okaże się że będzie dzisiejsze rano i nic takiego nie będzie miało miejsca...
Przytuliłem ja do serca i szepnąłem do niej;
- Moja kochana kruszynko. Zawsze będziesz Córeczką tatusia. Niezależnie co się wydarzy. Będę Cię kochał całym moim sercem. Kochana Pailaa Patricia....
Gdy mówiłem ona jakby się do mnie uśmiechała. Pocałowałem ją i pomyślałem o [T.I.]. Czułem jakby była w tej chwili razem z nami. Jakbyśmy wszyscy stali tutaj razem i przytulali się. Byłem pewny że ona jest z nami nie ciałem lecz duszą...
Spojrzałem w kierunku szyby i zobaczyłem moją mamę i mamę mojej ukochanej... Patrzyły na Nas. A ja tak chciałem im się pochwalić jaką mam śliczną córeczkę... Uśmiechały się. Harry zrobił nam zdjęcie. Dziękowałem mu w duchu że to zrobił... To pamiątka na całe życie... Założyłem Pailli ubranko które bardzo spodobało się [T.I.] i kupiła je specjalnie dla córeczki. Była to malutka różowa sukieneczka. Przytuliłem kruszynkę i podszedłem z nią do mojego synka. Byli do siebie podobni....
Nie wiem co działo się później... O 01;21 było już po wszystkim... Mojego Aniołka nie było na ziemi... Odszedł do nieba...

OCZAMI CHŁOPAKÓW;
Godzina 01;21 Pailla Patricia Horan odeszła do Nieba... Harry z Meggie poszli i ucałowali małe ciałko. Zdążyli to zrobić gdy jeszcze była wśród Nas.

OCZAMI NIALL'A
- Pan Horan ? - zapytała pani doktor
- Tak to ja. Co z [T.I.] ??
- Ja właśnie w tej sprawie. Jej stan jest już stabilny. Może Pan do niej wejść... I jeszcze chciałam powiedzieć że przykro mi ale też gratuluję. Jest Pan bardzo dzielnym człowiekiem. - powiedziała to i odeszła. A ja wszedłem i w końcu zobaczyłem moją kochaną narzeczoną. Była strasznie blada. A po policzkach spływała jej łza....
- Hej Kochanie... - powiedziałem.- mamy śliczne dzieci....
- wiesz... Ona będzie tam szczęśliwa....
- o czym ty Skarbie mówisz ? - zapytałem zaskoczony.
- o naszej Księżniczce. W niebie będzie jej o wiele lepiej niż tu...
- ale..skąd wiesz ? - nie spodziewałem się takiej reakcji...
- Rozmawiałam z nią. Chciałam aby to ona została z Wami ale ona wyjaśniła mi że to ja jestem Wam bardziej potrzebna. I że ona będzie zawsze przy Nas, będzie nas wspierać. A ja muszę wychować z Tobą  ... Louisa prawda ? - byłem zaskoczony, ale i szczęśliwy.
- Tak. Louis'a Liam'a Greg;a. Jestem dumny z Ciebie, z Louisa i z Pailli Patrici. Kocham Cię. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi Kochanie. - powiedziałem a łzy spłynęły po policzkach nam obydwu....
                                                   /MRS.HORANOWA :')




czwartek, 19 grudnia 2013

Imagin z Niall'em #1

Miłego czytania ^__^


 To właśnie dziś mija kolejny rok jak się spotykamy. Jesteśmy ze sobą już całe trzy lata. To długo prawda? Kocham go całym sercem i z dnia na dzień zakochuje się w nim od nowa. Gdy przez dłuższy czas nie ma go przy mnie czuje się jakbym umierała na głodzie, jakbym już długo nie zażyła mojego ulubionego narkotyku - mojego Niall'a. Jego fryzura ułożona zazwyczaj w artystyczny nieład idealnie komponuje się z pięknymi błękitnymi oczami, przy których zawsze odpływam. Tylko przy nim mam motyle w brzuchu i tylko na jego widok miękną mi kolana. On działa na mnie jak nikt dotąd. Układało nam się świetnie, można by powiedzieć, że nasz związek był idealny - nie kłóciliśmy się, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, chodziliśmy na romantyczne spacery, kolacje... Ale ostatnio wszystko się zmieniło. Coś się między nami zepsuło. Niall zmienił się. Nie jest już taki opiekuńczy i czuły. Coraz mniej czasu spędzamy razem, a gdy próbuję go namówić chociażby na głupi wypad do kina, to ten tłumaczy, że nie może. Zawsze ma tą samą wymówkę; 'Mam próbę, przepraszam.' Od samego początku wiedziałam, że nie będzie nam łatwo, ale jakoś dawaliśmy sobie radę. Byłam w pełni świadoma tego iż będzie miał próby, koncerty, trasy..Przystałam na to. Wkońcu go kochałam. Kochałam, lecz tamtego Niall'a, nie tego, który pojawił się jakiś tydzień temu.. Zastanawiam się czy on czasami nie ma kogoś innego, kogoś lepszego. To by wszystko tłumaczyło..Wiele razy poruszałam ten temat, gdy tylko natrafiała się okazja. Za każdym razem zapewniał mnie, że mnie kocha, że mu na mnie zależy, że nigdy mnie nie zdradzi i że mnie nie opuści. Starałam się w to wierzyć, ale kiepsko mi to wychodzi. Czy ja tracę do niego zaufanie?
Całą noc nie spała. Nie mogłam zasnąć. Nic dziwnego..Cały czas myślałam o Niall'u, który nie wrócił na noc. W głowie miałam tysiąc myśli na sekunde..Gdzie był? Z kim był? Przecież on nigdy tak nie robił! Nie znikał bez słowa. Nie na tak długo.
Nie chętnie wstałam z łóżka, ogarnełam się i postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Udałam się do kuchni i zaczełam smażyć naleśniki. Nakładając je na talerz usłyszałam charakterystyczny odgłos przekręcających się kluczy w drzwiach. Wrócił. Wziełam w ręce swoje śniadanie i jak gdyby nigdy nic usiadłam do stołu i zaczełam jeść. Niall tak szybko jak wszedł do kuchni tak samo szybko z niej wyszedł. Wyjął swój ulubiony sok z lodówki, nalał go do szklanki i po prostu wyszedł, nawet się ze mną nie witając. Potraktował mnie jak powietrze. Jakbym była niewidzialna. Koniec. Mam tego dość. W pośpiechu wstałam od stołu i udałam się do salonu w którym przebywał blondyn.
- Gdzie byłeś całą noc? - zapytałam starając się opanować emocje.
Cisza. Żadnej odpowiedzi..
- Pytam się gdzie byłeś... - powtórzyłam już nieco ostrzej.
- Byłem u Harry'ego. - odpowiedział, nawet na mnie nie spoglądając.
- Całą noc? Troszeczkę to dziwne nie uważasz? - zapytałam
I znowu cisza..Znowu ta popieprzona cisza. Nienawidze jej.
Postanowiłam się przejść. Tak to bardzo dobry pomysł. Świerze powietrze dobrze mi zrobi. Założyłam buty, narzuciłam na siebie jeszcze jakąś bluzę i byłam gotowa do wyjścia. Na koniec rzuciłam jeszcze krótkię 'wychodzę' i opuściłam mieszkanie. Szłam ulicami Londynu przyglądając się wszystkiemu co mnie otaczało. Zwracałam uwagę na wszystko..Nagle spostrzegłam się, że jestem w parku. Moim ulubionym. To właśnie tu poznałam Niall'a.
Usiadłam na ławce patrząc przed siebie. Myślałam o wszystkim i o niczym. Zastanawiałam się co ja takiego zrobiłam, że mój własny chłopak traktje mnie w taki a nie inny sposób. Na samą myśl o tym jaki jest w stosunku do mnie zrobiło mi się smutno i pojedyńcze łzy spłyneły po moich policzkach. Wkońcu zaczełam płakać. W tym momencie ktoś usiadł koło mnie i swoim kciukiem wytarł moje policzki. Odwróciłam głowę i ujrzałam Harry'ego.
- Hej [T.I], nie płacz. - powiedział z troską, dalej wycierając moje policzki.
- Cześć Hazz.. - odpowiedziałam starając się przestać płakać.
- Co się stało?
- Nie, wszystko w porządku.. - odpowiedziałam spuszczając głowę.
- Przecież widzę że kłamiesz, ale jak nie chcesz mówić to okej..
- Dziękuję. - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Powiesz chociaż dlaczego nie odbierałaś telefonów ani ode mnie ani od Niall'a?
- Co? - odpowiedziałam zdziwiona i w pośpiechu wyjełam telefon z kieszeni. Mam 17 nieodebranych połączeń od mojego chłopaka i 3 od Hazzy
- Przepraszam, miałam wyciszony telefon..
- Martwiliśmy się o Ciebie. Szczególnie Niall..on.. - bezczelnie mu przerwałam;
- On wysłał Cię żebyś mnie poszukał, prawda?! - powiedziałam bardzo głośno, wstając z ławki.
- [T.I] uspokój się.. - odpowiedział spokojnie, tagże wstając.
- Odpowiedz mi.. - mówiłam przez zeby
- Tak..poprosił mnie, żebym Cię poszukał.. - powiedział spuszczając wzrok..
- Wiedziałam!! Nie dość, że traktuje mnie jak powietrze to jeszcze wysyła najlepszego przyjaciela na poszukiwanie swojej dziewczyny? Yghm..byłej dziewczyny. - krzyczałam.
- Chwila..o czym Ty mówisz? Jak to byłej dziewczyny? - spytał widocznie zdziwiony.
- No normalnie. Mam dość tego jak mnie traktuje od paru tygodni. - powiedziałam chcąc iść do domu, lecz Hazz złapał mnie za rękę.
- Co Ty chcesz zrobić?
- Idę z nim zerwać. - odpowiedziałam oschle.
- [T.I] nie możesz. - powiedział mocniej zaciskając pięść na moim nadgarstku.
- Mogę i właśnie za raz to zrobię. Puść mnie. - mówiłam patrząc mu w oczy.
- Nie puszczę Cię. Nie wiesz co chcesz zrobić. Uspokój się. Proszę Cię.
Nie miałam zamiaru ciągnąć dłużej tej rozmowy. Wyrwałam mu się i zaczełam biec w stronę domu. Oczywiście Harry biegł za mną. O co mu chodzi?! No nie ważne. Jestem już pod domem. Próbuję otworzyć drzwi. Zamknięte? Pewnie nie ma go w domu. To może nawet i lepiej. Spakuje się i wyprowadzę, chyba zrozumie że między nami koniec. Przypomniałam sobie, że w kieszeni zawsze mam klucze, tak na wszelki wypadek. W pośpiechu wyciągnełam klucze z kieszeni i starałam się otworzyć drzwi. Gdy miałam zamiar wejść do środka, ktoś mi przeszkodził. Nie kto inny jak Harry.
- Harry odejdź. - wysyczałam.
- [T.I] zrozum nie możesz teraz tam wejść!
- No to patrz. - odpowiedziałam i jakimś cudem weszłam do domu. To co tam zobaczyłam było nie do opisania. Cały korytarz był w płatkach róż, na szafkach poustawiane były świece, a na ścianach widniały nasze wspólne zdjęcia, które ułożone były w piękne duże serce. Ze łzami w oczach przyglądałam się fotografią. Odwróciłam się w kierunku Harry'emu i rzuciłam mu pytające spojrzenie. On tylko się uśmiechnął ukazując swoje słodkie dołeczki i gestem ręki wskazał że mam iść do salonu. Tak też zrobiłam.
Salon tak samo jak korytarz był w płatkach róż. Na środku stał okrągły stół, okryty białym obrusem. Tu jest tak pięknie. Tak..romantycznie. Podeszłam bliżej i nagle zauważyłam jak za rogu ktoś wychodzi. To Niall.
- [T.I]! - krzyknął na mój widok upuszczając wino.
- Niall.. - mówiłam, czując łzy napływające mi do oczu. On widząc to, że zaczynam płakać podszedł do mnie i przytulił.
- Kochanie, przepraszam za wszystko. Za to jaki byłem w stosunku do Ciebie. Przepraszam, bardzo Cię przepraszam. Kocham Cię i.. - powiedział klękając - ..i chcę Cię spytać czy Ty [T.I.i.N] wyjdziesz za mnie?
- Niall..ja...ja nie wiem co powiedzieć - odpowiedziałam płacząc. Tym razem to były łzy szczęścia.
- Zgódź się! - usłyszałam krzyki Harry'ego który teraz opierał się o framugę drzwi.
- Tak, Niall. Wyjdę za Ciebie. - powiedziałam rzucając się na mojego chłopaka...yhym.. na mojego narzeczonego.
- Nawet nie wiesz jak Cię kocham. - odpowiedział.
Zatopiliśmy się w głebokim pocałunku, który mógłby trwać wieczność. Niestety oboje potrzebujemy powietrza. Po skończonym pocałunku, podszedł do nas Harry składając nam gratulacje. Razem z nim udaliśmy się do reszty chłopaków aby powiedzieć im o wszystkim.

__________________________________________________________________________________
To taki mój pierwszy imagin na poważnie, akurat padło na naszego Irlandczyka.
Proszę o komentarze :3
Pozdrawiam ♥ 

Nowa autorka ;]

Witam ♥

Jestem Nadia i jestem nową autorką tego bloga ^_^
Ogólnie no to mam 14 lateq, lubię rysować, śpiewać, grać w siatkówkę i badmintona ..
Interesuje się m.in.: motoryzacją i muzyką.
Jestem Directioner, ale tego można się domyślić =D
Będę pisała dla Was imaginy.
Prosiłabym o komentarze, bo to bardzo motywuje do dalszego pisania.
Nie jestem przekonana co do mojego 'talentu' pisarskiego ale pokażę wam te moje 'imaginy'.
Posty które będą podpisane ''Future Mrs.Malik *__*'' są mojego autorstwa.
Imaginy piszę na zamówienie, więc piszcie na ask'a ;]

Obserwujcie, piszcie, hejtujcie, róbcie co chcecie;

Serdecznie Pozdrawiam ♥

niedziela, 15 grudnia 2013

                                                                  NIALL CZĘŚĆ 3
PO DWUGODZINNYCH  PRZYGOTOWANIACH  BYŁAŚ GOTOWA NA RANDKĘ Z NIALLEM . USŁYSZAŁAŚ DZWONEK DO DRZWI DOBRZE , ŻE NIE MA CIOCI POMYŚLAŁAŚ OTWORZYŁAŚ DRZWI STAŁ TAM WYSTROJONY NIALL PACHNIAŁ ZNIEWALAJĄCO PRZYWITAŁ SIĘ ZE  TOBĄ POCAŁUNKIEM W DŁOŃ I PODAROWAŁ CI RÓŻĘ PO CZYM UDALIŚCIE SIĘ NA DACH WIEŻOWCA GDZIE CZEKAŁA NA WAS KOLACJA . 
BYŁO TAK ROMANTYCZNIE , ROZMAWIALIŚCIE , ŚMIALIŚCIE SIĘ I POCAŁOWALIŚCIE SIĘ NIE WIESZ NAWET KIEDY TO SIĘ STAŁO WRÓCIŁAŚ DO DOMU O 12 CIOCI NIE BYŁO , PONIEWAŻ BYŁA NA NOC W PRACY OD RAZU POSZŁAŚ SPAĆ. NA DRUGI DZIEŃ OBUDZIŁ CIE DZWONEK TELEFONU ODEBRAŁAŚ
- HEJ SKARBIE POWIEDZIAŁ NIALL
- DZIEŃ DOBRY ODPOWIEDZIAŁAŚ
- OBUDZIŁEM CIE ?
- TAK SŁONECZKO, ALE NIC NIE SZKODZI POWIEDZIAŁAŚ
- MAM PYTANIE ?
- JAKIE NIALLUŚ
- ZECHCIAŁABYŚ JECHAĆ ZE MNĄ NA NASZ KONCERT DZIŚ DO WŁOCH NA TYDZIEŃ ?
- OCH NIALL NIE WIEM CZY MOJA CIOCIA SIĘ ZGODZI BARDZO BYM CHCIAŁA CZEKAJ ZOBACZĘ CZY JEST W DOMU I ODDZWONIĘ KOTKU ZA CHWILĘ
- DOBRZE SŁONECZKO TO CZEKAM KOCHAM CIĘ 
- JA CIEBIE TEŻ
I TAKA BYŁA WASZA ROZMOWA . ZESKOCZYŁAŚ Z ŁÓŻKA I UDAŁAŚ SIĘ DO KUCHNI CIOCIA NIE SPAŁA OD RAZU ZAPYTAŁAŚ CZY MOŻESZ JECHAĆ DO WŁOCH Z NIALLEM . CIOCIA SIĘ ZGODZIŁA NIEWIARYGODNE POMYŚLAŁAŚ ZATELEFONOWAŁAŚ DO NIALLA I POSZŁAŚ SIĘ PAKOWAĆ PO CZYM RAZEM Z CAŁYM ZESPOŁEM POLECIELIŚCIE SAMOLOTEM DO WŁOCH.
 http://www.fanpop.com/clubs/one-direction/images/34483824/title/niall-horan-2013-photo

czwartek, 12 grudnia 2013

#Imagin_14

PRZEPRASZAM DZIEWCZYNY... MUSIAŁAM... TA CZĘŚC PO CZĘŚCI BĘDZIE OPISYWAĆ MÓJ DZISIEJSZY NASTRÓJ..( a nie jest najlepszy...)

...................................................................................................................................................................
BYŁAŚ BARDZO SZCZĘŚLIWA ..Z waszym dzieckiem wszystko było w porządku... Już przyzwyczaiłaś się że zostaniesz mamą.... Rodzice Nialla ucieszyli się na wiadomość że zostaną dziadkami, natomiast...miałaś wrażenie że twoi nie za bardzo.. zawsze mieli jakieś problemy.... Dla nich liczyły sie pieniądze i nauka... Natomiast Greg był przeszczęśliwy! Twoje rodzeństwo zresztą też...
Dawno nie wchodziłaś na TT. i teraz postanowiłaś to  zrobić... Niall poszedł do sklepu...
Gdy zalogowałaś się ... poczułaś jakby ktoś wbił Ci nóż w plecy.... Próbowaliście ukryć to jak najdłużej że jesteś w ciąży...To co jednak zobaczyłaś teraz... poczułaś że zaczyna cię to przerastać...im więcej czytałaś tym gorzej się czułaś...Czułaś jak piecze cię pod powiekami....
Te wszystkie hejty... te obraźliwe tweety... to było straszne...nie wiedziałaś że masz aż tak dużo antyfanek....
Przeczytałaś już mnóstwo obraźliwych i strasznych słów...ale te były...najgorsze;
" P****a S**o zginiesz i ty i to Twoje p****e dziecko. ...Już niedługo..bądź czujna ! " -TO BYŁA GROŹBA... Poczułaś się jakby ktoś wylał na Cb kubeł lodowatej wody i obudził z pięknego snu w którym byłaś księżniczką która ma dużo przyjaciół i tylko minimalną liczbe wrogów. a dzisiaj...to było straszne...Zobaczyłaś że to nie jedyna groźba...Od czterech dni ktoś pisał je nieustannie...
Usłyszałaś trzask drzwi...To był Niall...
-Ej Skarbie ! wróciłem !...
Przyszedł do cb i zapytał ;
-co się stało kochanie ?! ..Dlaczego płaczesz ?
Bez słów pokazałaś mu laptop...i on zaczął czytać to wszystko...i aż otworzył usta ze zdziwienia...
-O Mój Boże... kochanie...przepraszam...ja... ja nie wiedziałem..że ktoś może być taki okropny....
-przecież to nie twoja wina !
-Wszystko będzie dobrze! ...Ja teraz zadzwonię tylko...i zaraz wracam...okk Skarbie ?
-jasne...Tutaj mi nic nie grozi prawda ?
-Przy mnie ? ...Jesteś całkowicie bezpieczna ! KC. ;*
-JCT. ! ;*
Zadzwonił do kogoś...nawet nie słyszałaś z kim rozmawiał... Zasnęłaś na kanapie...
Minął miesiąc... Zapomniałaś o tamtym..wasze życie powróciło do normy... Groźby ustały..Ty byłaś w 7 miesiącu. Już niedługo urodzi się wasz Skarbek. To będzie takie kochane !...Już prawie wszystko jest gotowe...A właściwie...nie jeden Skarbek...tylko ma być ich dwójka...Dowiedziałaś się niedawno..wiedział tylko Niall..Ty chciałaś aby była to niespodzianka..ale On przez przypadek się wygadał !...
Tego dnia Niall miał wrócić bardzo późno... Byli z chłopakami w studiu nagraniowym...
Wracałaś od Perrie...mieszkała blisko..więc postanowiłaś się przejść... Było ok. 19;00 ...Szłaś sb ulicą... Zachciało Ci się arbza i postanowiłaś wejść i zrobić jakieś zakupy i spełnić swoją zachciankę...
Porozmawiałaś chwilkę z panią sprzedawczynią...zawsze miła uśmiechnięta kobieta, mogłaś na nią liczyć jeżeli chodzi o dobór żywności. ;)
Wyszłaś ze sklepu..do domu zostało Ci może jakieś 10min. drogi. Szłaś powoli...Rozmyślałaś nad życiem..nad tym że jesteś szczęśliwa już niedługo urodzisz bliźniaki... Masz kochającego narzeczonego...za miesiąc ślub... Wszystkie przygotowania ruszyły pełną parą... Ale Ty tak naprawdę nic szczególnego nie musiałaś robić... Czułaś się jak księżniczka.... Z zamyślenia wyrwał cię jakiś krzyk;
- Hejj... Zaczekaj... !
-obróciłaś się ...szła jakaś kobieta...miała może 18 lat ? ... Pomyslałaś że to nie do Ciebie.
- no do Ciebie mówię! Poczułaś jak ktoś bardzo mocno uderza Cię w plecy..
-Hej! Może trochę grzeczniej !
-spadaj... Hhahahaha...Zablokowaliście mnie i myśleliście że pozbyliście się kłopotu ?!
Nie wiedziałaś o co tej lasce chodzi....
-ale..ja nie mam pojęcia..
- hhahahahaha... żałosna jesteś..i tępa...Ten Niall chyba oszalał..że jest z kimś takim... hahahaha...Myślałas że te groźby to tylko takie głupie i puste słowa ?! ...Nie...to że zablokowaliście mi TT. nie znaczy że miałam nie spełnić tego co obiecałam.. A pamiętasz co obiecałam ?~- o nie !... to była ta dziewczyna która ci groziła...poczułaś przypływ lęku..
-proszę...wyluzuj...daj spokój...
-z czym ?! ..mam patrzeć jak ty jesteś z nim szczęśliwa i macie bachora ?! ...O nie moja droga... bardzo się mylisz...Zniszczę Cb i to coś co nosisz w brzuchu... pozbędę się dwóch pasorzytów...Będę bohaterką... Wszyscy będą mi wdzięczni a zwłaszcza Niall...
-proszę cię opanuj się... czy ty wogóle się słyszysz ?! ..
-czy ty dziwko do mnie pyskujesz ?! ...
-niee... i musze już iść...
-no chyba żartujesz... przecież ja Ci powiedziałam chyba wystarczająco wyraźnie że...-i w tym momencie uderzyła cie z całej siły w brzuch ! Tego się nie spodziewałaś...Poczułaś pszeszywający ból...i padłaś na ulicę...Padał śnieg... Już niedługo swięta....
Teraz zaczęła cię kopać wszędzie gdzie popadło... starałaś się chronić brzuch...czułas że nie możesz się ruszać...Usłyszałaś że ktoś z daleka coś krzyczał... I nagle nic nie czułaś...

OCZAMI NIALLA ! ! ! ;
Po raz kolejny nagrywamy piosenkę...dzisiaj ja wszystko psuję nwm co jest..ale mam złe przeczucia...
Śpiewamy...i nagle dzwoni mój telefon...
-Nie no chłopaki tak nie może być !....
-przepraszam ! ale ja muszę ! !  !... przepraszam..
Dzwoniła [T.I.]
-Hej skarbie. co tam ?
-Dzień dobry... z tej strony komisarz.....- KOMISARZ ?! Takie były pierwsze moje myśli...ale jak to ?!
-alee... Gdzie [T.I.] ?! ...-zapytałem spanikowany....

OCZAMI CHŁOPAKÓW...
Niall był przerażony...
-O MÓJ BOŻE...ALE...CO Z NIĄ.?! ..GDZIE ONA JEST ?! ...Oczywiście już jadę !...-powiedział przerażony Niall...
-Niall co jest !? -zapytał przestraszony Harry...- Coś z [T.I.] ?
-Boże...ona...ona jest w szpitalu...została pobita...i ona...ona...
Niallowi słowa nie chciały przejść przez gardło...
-no Niall co ona ?!
-ona, oni walczą o życie..ja muszę do nich jechać ! -powiedział Niall przez łzy..
Wybiegliśmy i wpakowaliśmy się do samochodu..Niall nie był w stanie prowadzić... Był...wstrząśnięty... mówił że to jego wina...
Dojechaliśmy na miejsce...Niall wypadł z samochodu jak strzała...my pobiegliśmy za nim...
-JA ,.,.JA ,,SZUKAM [T.I. I .N.]...ONA JEST W CIĄZY...
-A tak...przywieźli ja niedawno..jest na sali operacyjnej..
O MÓJ BOŻE...Byliśmy przerażeni...ale na pewno nie bardziej niż Niall.... Zayn zadzwonił po Perrie...
Musieiliśmy wspierać Nialla...

NIALL;
Czas dłużył się nie miłosiernie....Pielęgniarki co chwilę wybiegały i wbiegały...żadna nie mogła mi powiedzieć co się dzieje! ...a ja miałem prawo wiedzieć...moje skarby...najukochańsze aniołki..są silne..dadzą radę !
Przyjechała Perrie...
Nie mogłem uwierzyć w to co się dzieje...To było jak scena z jakiegoś horroru...
Po jakiejś wieczności wyszedł lekarz...
-Który z panów jest mężem ?
-Ja !-zerwałem się z krzesła jak oparzony..-błagam niech mi pan powie co z nimi !
- Pana żona...nadal walczy o życie..jej stan jest krytyczny....Proszę się przygotować na najgorsze...ale proszę być silnym...
-A co z dziećmi ? -bałem zapytać jeszcze o to..ale musiałem...
- Są w inkubatorach...Proszę za mną... Ma pan syna i córeczkę...lecz obawiamy się że dziewczynka nie przeżyje nawet doby..dlatego proszę się z nia pożegnać...i podać imię...
-Niee! Błagam niech mi pan powie że to tylko żart ! ! ! !- płakałem...Nie mogłem w to uwierzyć....
Poszłem za lekarzem... wskazał mi dwa inkubatory obok siebie... W jednym leżał śliczny chłopczyk...a w drugim dziewczynka...śliczne aniołki...ale jedna kruszynka miała za chwile zostać prawdziwym aniołkiem...NIE NIE NIE ! ! ! DLACZGO !? ..A JESZCZE CO Z [T.I.] ... spojrzałem w niebo i zapytałem;
-BOŻE DLACZEGO MI TO ROBISZ ? ZA CO ?! ...

OCZAMI CHŁOPAKÓW...
O  Mój Boże...tego uczucia nie życzymy nikomu...biedny Niall.... Stał przy tych inkubatorkach...patrzył na maluszki i płakał.... Był tam już dobrą godzinę...Dlaczego akurat im się to przytrafia ?! ...Dlaczego oni tak cierpią...I jeszcze [T.I.] ...co ona musiała tam czuć... Te dwa aniołki w inkubatorach ...Dzień ich narodzin miał byc najszczęśliwszym ...A teraz... nie wiadomo było czy które kolwiek przeżyje...
CDN. /MRS.HORANOWA

środa, 4 grudnia 2013

#Imagin_13

Spojrzałaś na Nialla i poczułaś się bardzo szczęśliwa....Chciałaś wyjaśnić sytuację z Harrym...ale Niall wziął Cię za rękę i pociągnął do salonu...
Od tego momentu gdy usłyszałaś słowa Hazzy...nie wiedziałaś co zrobić... Spojrzałaś na niego...a on patrzył na Cb...i uśmiechnął się...Wiedziałaś że nie możesz dawać mu złudzeń... i przytuliłaś się do Nialla... 
-To co kochani...może potańczymy ?- powiedział Niall...i zaprosił Cię do tańca...Harry z Liamem usiedli i zaczęli rozmawiać;
-idźcie potańczyć...później wymienimy się partnerkami ;) -powiedział Liam... ( to było bardziej na żarty...)
-ale na pewno chłopaki ??
-jasnee ! ..-powiedział Harry ....z udawanym zadowoleniem...
Gdy tańczyłaś z ukochanym...czułaś na sb wzrok Harrego...te jego oczy...A może jednak Ci się zdawało... ? ...Może to co "usłyszałaś" w kuchni to tak naprawdę przywidzenie...?
Po ok. dwóch piosenkach usłyszałaś ; -odbijam :) ...
Był to Harry...Zaczęliście tańczyć...
-Harry...chciałam z Tb. pogadać..
-[T.I.] z Tb. zawsze.! ...a więc o czym ?
-bo wiesz...czy to co powiedziałeś w kuchni..to ...
-Tak....kocham Cię naprawdę..ale jesteś narzeczoną mojego najlepszego kumpla...brata...I najlepiej będzie jak obydwoje o tym zapomnimy... okk ?
-alee...ja już nic nie rozumiem...
-wiesz...ja tez..ale wiem jedno...Nigdy nie skrzywdziłbym Nialla...i dlatego chciałbym żebyś wiedziała o moim uczuciu do Cb. a jednocześnie ....nie pamiętała o nim aż tak bardzo...
-jasne...łatwo Ci powiedzieć...
-musiałem zapytać Cię o tamto...ale jak odpowiedziałaś że bez niego Twoje życie nie ma sensu...i teraz jak Was obserwowałem...co na pewno wyczułaś...to wiem..że wasza miłość jest potężna i nic nie jest w stanie jej zniszczyć...I jeszcze ...nowe życie które nosisz pod sercem...Niall jest naprawdę szczęśliwy...!
-wiem...
-ale ...wydaje mi się..że ty nie jesteś aż tak zadowolona..z tego że będziesz mamą..
-wydaje Ci się Harry...Jestem...i Kocham Nialla...i Cb też..ale Cb. kocham jak przyjaciela..wspaniałego człowieka...I żałuję togo co stało się niedawno...Wiesz...ja jej tak bardzo ufałam...myślałam że naszej przyjaźni nic nie jest w stanie zepsuć..a jednak...Sława ją zniszczyła...
-proszę nie rozmawiajmy o niej...
-przepraszam..ale chciałam..żebyś pamiętał że możesz na mnie liczyć...i zawsze z chęcią Ci pomogę ...
-kochana jesteś...i Ty też na mnie możesz liczyć...zrobię dla Cb. wszystko..
-Pójdę już do Nialla...
I tak jeszcze chwilkę porozmawialiście..
-będziemy się już zbierać..-powiedziała El.
-szkoda...-powiedziałaś...
Pożegnaliście się...Oni pogratulowali Wam jeszcze raz...i wyszli..Później wyszedł Liam...i Harry.
Zayn z Niallem poszli obejrzeć wasz nowy samochód...a ty z Perrie poszłaś pokazać nową sukienkę..
- i widzisz..? ...Mówiłam że Niall będzie najszczęśliwszy...tego mu trzeba było...
-taak..wiem..ale ...ja nie jestem pewna tego wszystkiego...my jesteśmy jeszcze młodzi...i już dziecko...To mnie przerasta...
-kochana ! nie martw się...my z Zaynem zawsze służymy pomocą!
-kochana jesteś ! ! ! <333
-ślicznie dziś wyglądasz...a ta sukienka ! ...Cuuudowna ! Skąd masz ?
-prezent od narzeczonego ! ...kochany jest !....wczoraj był najszczęśliwszy dzień w moim życiu !
- nie dziwię się ! ..a i mam pytanie...jestem Twoją przyjaciółką  prawda ?
-jeszcze pytasz skarbie mój ?!
-bo wiesz...długo rozmawiałaś z Harrym..i ...On cały czas Cię obserwował...
-aaa...o to chodzi...to już wszystko jest wyjaśnione...
-ale na pewno ? ..wiesz...nie chcę naciskać...
-naprawdę...rozmawialiśmy o tym że Niall jest we mnie wpatrzony...i swiata po za mną a teraz i nowym życiem pod moim sercem nie widzi...I że ja też go baardzo kocham...I Hazza powiedział że zawsze możemy na niego liczyć..Kochany z niego brat i przyjaciel...no niee ?
-taak... ulżyło mi... i to prawda..pasujecie do Siebie..i wiesz ? ... takiej pary jak Wy to ja w życiu nie widziałam... Słodka blondynka i kochany blondyn :) ..
-Ty i Zayn też pasujecie do Sb. a co u Was słychać ?
-hmm... dostałam od Zayna prześliczny naszyjnik ! i kolczyki...pokażę Ci jak wpadniesz do mnie :)
-no okk. .Cieszę się że poznałam Cb. i wszystkich chłopaków...to było najlepsze co w moim życiu się wydarzyło...
-ja też... Jesteście wspaniali ! ..
Waszą pogawędkę przerwali chłopaki..
-Perrie...zbieramy się ?
-jasne misiaczku ;*
Wstałaś żeby się pożegnać..
-chodź "Our Princess"... Niech cię uściskam..I wiesz...ciesze się razem z Wami !...
-ooo..kochany Zayn ;* ...-dałaś mu buziaka w policzek...
Pożegnaliście się...ostatni goście pojechali...a Ty z Niallem usiedliście na kanapie...
-zmęczona ?
-taak...Nie wiem dlaczego..ale ...po tym spotkaniu jakoś lepiej mi się zrobiło na sercu :) ...
-No to musimy jeszcze powiedzieć o nowinie przyszłym dziadkom ^^ ...
-taak...może zaprosimy ich na niedzielny obiad ?
-też o tym myślałem skarbie :)...
-i jeszcze.. Gregowi...i Twojemu rodzeństwu...
-taak...wiesz..jeszcze nie oswoiłam się do końca z całą tą sytuacją...
Przytuliłaś się do niego.....
Cdn... /MRS.HORANOWA

poniedziałek, 2 grudnia 2013

#Imagin_12

Jeszcze godzina...i przyjdą wszyscy... Harry, Zayn, Lou , Liam...i Niall ogłosi im nowinę...A ja...no cóż..źle się czuję...
........................... *-*..............................
Siedziałaś w łazience i poprawiałaś makijaż ..kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi ^^...Usłyszałaś
-Kochanie! ...Bo Liam już przyszedł..za długo zejdziesz ??
-Już, chwilka...-odpowiedziałaś
....Znowu dzwonek do drzwi...
Tym razem był to Lou z El. ...a za chwilę Zayn i Perrie...i na końcu Hazza..
-Skarbieee...usłyszałaś za plecami...Co robisz ? ..Wszyscy czekamy na Cb..
-Nie nic...-otarłaś łzę...
-Kochanie ale dlaczego płaczesz ???-zapytał z troską Niall..
-chodźmy już...nie możemy pozwolić żeby goście czekali ! -powiedziałaś i uśmiechnęłaś się.
Gdy schodziłaś po schodach usłyszałaś westchnienie...to..był Hazza...
-Podeszli do Cb i zaczęli witać się z Tb.
-Jak Ty pięknie wyglądasz ! ...Co ty robisz że zawsze wyglądasz jak księżniczka ?! -Usłyszałaś od Lou i El.
Odpowiedziałaś uśmiechem..
-Witaj księżniczko ! -dał Ci buziaka w policzek Zayn ..
....na końcu podszedł Hazza...
-Heej...wyglądasz jak zawsze ...przepięnie...szczęściarz z Nialla...zazdroszczę mu... i to nawet nie wiesz jak bardzo !
Miał w oczach..takie dziwne świetliki....
Usiedliście do stołu...
-a więc Niall...zaprosiłeś nas bo podobno miałeś jakąś ważną wiadomość....-zapytał Liam..
-Dowiecie się gdy zjemy... -powiedział tajemniczo Blondyn.
-Może wina? -zapytał gospodarz.
Nalał wszystkim...ale Ty nalałaś Sb. soku...
Gdy już zjedliście... Niall włączył muzykę...I zaprosił Cię obok siebie...
-a więc....chcę z Wami podzielić się wspaniałą wiadomością...
-To może ja zacznę -spojrzałaś na niego. a on przytaknął głową.
-a więc pragnę pochwalić się wam...Tym że od wczoraj jestem narzeczoną Nialla...
Podeszłaś i pokazałaś pierścionek...wszyscy byli zachwyceni..oprócz Harrego...który spojrzał na Cb. jakoś dziwnie smutno...
Podeszłaś z powrotem do ukochanego..a on popatrzył Ci w oczy... a ty spojrzałaś w jego...błyszczały *-*.
-A teraz... ta druga  wiadomość ..ta najwazniejsza !
-To jeszcze jakaś kolejna będzie? -zapytał zadowolony Zayn. A Perrie puściła do Cb. oko ;)
-taak... A więc...uwaga...radzę usiąść...
-nie trzymaj nas już w niepewności !
- Moja ukochana jest w ciąży ! ..Będe tatusiem !...Po naszym mieszkaniu będzie biegał malutki kochany szkrab! ...-prawie wykrzyczał Niall..
Wszyscy podbiegli do Was Wam gratulować... Panie nawet się popłakały !
Wyszłaś do kuchni...a za tobą przyszedł Harry...
-[T.I.] Czy Ty naprawde jesteś z nim szczęśliwa ? ..
-Dobrze wiesz Harry  że tak...kocham go..najmocniej na świecie...
-to tak jak ja Ciebie..
Nie mogłaś uwierzyć w to co usłyszałaś...Chciałaś wyjaśnić to z nim...ale wtedy do kuchni wszedł Niall..
-co wy tu tak siedzicie ? ...Harry..jestem szczęściarzem prawda?
-i to jeszcze jakim!...masz najlepszą kobietę na świecie...Zazdroszczę Ci...A ona jeszcze Cię tak kocha ! ..
-wiem ! ..i Nigdy jej nie zawiodę !..
cdn.... /MRS.HORANOWA