czwartek, 12 grudnia 2013

#Imagin_14

PRZEPRASZAM DZIEWCZYNY... MUSIAŁAM... TA CZĘŚC PO CZĘŚCI BĘDZIE OPISYWAĆ MÓJ DZISIEJSZY NASTRÓJ..( a nie jest najlepszy...)

...................................................................................................................................................................
BYŁAŚ BARDZO SZCZĘŚLIWA ..Z waszym dzieckiem wszystko było w porządku... Już przyzwyczaiłaś się że zostaniesz mamą.... Rodzice Nialla ucieszyli się na wiadomość że zostaną dziadkami, natomiast...miałaś wrażenie że twoi nie za bardzo.. zawsze mieli jakieś problemy.... Dla nich liczyły sie pieniądze i nauka... Natomiast Greg był przeszczęśliwy! Twoje rodzeństwo zresztą też...
Dawno nie wchodziłaś na TT. i teraz postanowiłaś to  zrobić... Niall poszedł do sklepu...
Gdy zalogowałaś się ... poczułaś jakby ktoś wbił Ci nóż w plecy.... Próbowaliście ukryć to jak najdłużej że jesteś w ciąży...To co jednak zobaczyłaś teraz... poczułaś że zaczyna cię to przerastać...im więcej czytałaś tym gorzej się czułaś...Czułaś jak piecze cię pod powiekami....
Te wszystkie hejty... te obraźliwe tweety... to było straszne...nie wiedziałaś że masz aż tak dużo antyfanek....
Przeczytałaś już mnóstwo obraźliwych i strasznych słów...ale te były...najgorsze;
" P****a S**o zginiesz i ty i to Twoje p****e dziecko. ...Już niedługo..bądź czujna ! " -TO BYŁA GROŹBA... Poczułaś się jakby ktoś wylał na Cb kubeł lodowatej wody i obudził z pięknego snu w którym byłaś księżniczką która ma dużo przyjaciół i tylko minimalną liczbe wrogów. a dzisiaj...to było straszne...Zobaczyłaś że to nie jedyna groźba...Od czterech dni ktoś pisał je nieustannie...
Usłyszałaś trzask drzwi...To był Niall...
-Ej Skarbie ! wróciłem !...
Przyszedł do cb i zapytał ;
-co się stało kochanie ?! ..Dlaczego płaczesz ?
Bez słów pokazałaś mu laptop...i on zaczął czytać to wszystko...i aż otworzył usta ze zdziwienia...
-O Mój Boże... kochanie...przepraszam...ja... ja nie wiedziałem..że ktoś może być taki okropny....
-przecież to nie twoja wina !
-Wszystko będzie dobrze! ...Ja teraz zadzwonię tylko...i zaraz wracam...okk Skarbie ?
-jasne...Tutaj mi nic nie grozi prawda ?
-Przy mnie ? ...Jesteś całkowicie bezpieczna ! KC. ;*
-JCT. ! ;*
Zadzwonił do kogoś...nawet nie słyszałaś z kim rozmawiał... Zasnęłaś na kanapie...
Minął miesiąc... Zapomniałaś o tamtym..wasze życie powróciło do normy... Groźby ustały..Ty byłaś w 7 miesiącu. Już niedługo urodzi się wasz Skarbek. To będzie takie kochane !...Już prawie wszystko jest gotowe...A właściwie...nie jeden Skarbek...tylko ma być ich dwójka...Dowiedziałaś się niedawno..wiedział tylko Niall..Ty chciałaś aby była to niespodzianka..ale On przez przypadek się wygadał !...
Tego dnia Niall miał wrócić bardzo późno... Byli z chłopakami w studiu nagraniowym...
Wracałaś od Perrie...mieszkała blisko..więc postanowiłaś się przejść... Było ok. 19;00 ...Szłaś sb ulicą... Zachciało Ci się arbza i postanowiłaś wejść i zrobić jakieś zakupy i spełnić swoją zachciankę...
Porozmawiałaś chwilkę z panią sprzedawczynią...zawsze miła uśmiechnięta kobieta, mogłaś na nią liczyć jeżeli chodzi o dobór żywności. ;)
Wyszłaś ze sklepu..do domu zostało Ci może jakieś 10min. drogi. Szłaś powoli...Rozmyślałaś nad życiem..nad tym że jesteś szczęśliwa już niedługo urodzisz bliźniaki... Masz kochającego narzeczonego...za miesiąc ślub... Wszystkie przygotowania ruszyły pełną parą... Ale Ty tak naprawdę nic szczególnego nie musiałaś robić... Czułaś się jak księżniczka.... Z zamyślenia wyrwał cię jakiś krzyk;
- Hejj... Zaczekaj... !
-obróciłaś się ...szła jakaś kobieta...miała może 18 lat ? ... Pomyslałaś że to nie do Ciebie.
- no do Ciebie mówię! Poczułaś jak ktoś bardzo mocno uderza Cię w plecy..
-Hej! Może trochę grzeczniej !
-spadaj... Hhahahaha...Zablokowaliście mnie i myśleliście że pozbyliście się kłopotu ?!
Nie wiedziałaś o co tej lasce chodzi....
-ale..ja nie mam pojęcia..
- hhahahahaha... żałosna jesteś..i tępa...Ten Niall chyba oszalał..że jest z kimś takim... hahahaha...Myślałas że te groźby to tylko takie głupie i puste słowa ?! ...Nie...to że zablokowaliście mi TT. nie znaczy że miałam nie spełnić tego co obiecałam.. A pamiętasz co obiecałam ?~- o nie !... to była ta dziewczyna która ci groziła...poczułaś przypływ lęku..
-proszę...wyluzuj...daj spokój...
-z czym ?! ..mam patrzeć jak ty jesteś z nim szczęśliwa i macie bachora ?! ...O nie moja droga... bardzo się mylisz...Zniszczę Cb i to coś co nosisz w brzuchu... pozbędę się dwóch pasorzytów...Będę bohaterką... Wszyscy będą mi wdzięczni a zwłaszcza Niall...
-proszę cię opanuj się... czy ty wogóle się słyszysz ?! ..
-czy ty dziwko do mnie pyskujesz ?! ...
-niee... i musze już iść...
-no chyba żartujesz... przecież ja Ci powiedziałam chyba wystarczająco wyraźnie że...-i w tym momencie uderzyła cie z całej siły w brzuch ! Tego się nie spodziewałaś...Poczułaś pszeszywający ból...i padłaś na ulicę...Padał śnieg... Już niedługo swięta....
Teraz zaczęła cię kopać wszędzie gdzie popadło... starałaś się chronić brzuch...czułas że nie możesz się ruszać...Usłyszałaś że ktoś z daleka coś krzyczał... I nagle nic nie czułaś...

OCZAMI NIALLA ! ! ! ;
Po raz kolejny nagrywamy piosenkę...dzisiaj ja wszystko psuję nwm co jest..ale mam złe przeczucia...
Śpiewamy...i nagle dzwoni mój telefon...
-Nie no chłopaki tak nie może być !....
-przepraszam ! ale ja muszę ! !  !... przepraszam..
Dzwoniła [T.I.]
-Hej skarbie. co tam ?
-Dzień dobry... z tej strony komisarz.....- KOMISARZ ?! Takie były pierwsze moje myśli...ale jak to ?!
-alee... Gdzie [T.I.] ?! ...-zapytałem spanikowany....

OCZAMI CHŁOPAKÓW...
Niall był przerażony...
-O MÓJ BOŻE...ALE...CO Z NIĄ.?! ..GDZIE ONA JEST ?! ...Oczywiście już jadę !...-powiedział przerażony Niall...
-Niall co jest !? -zapytał przestraszony Harry...- Coś z [T.I.] ?
-Boże...ona...ona jest w szpitalu...została pobita...i ona...ona...
Niallowi słowa nie chciały przejść przez gardło...
-no Niall co ona ?!
-ona, oni walczą o życie..ja muszę do nich jechać ! -powiedział Niall przez łzy..
Wybiegliśmy i wpakowaliśmy się do samochodu..Niall nie był w stanie prowadzić... Był...wstrząśnięty... mówił że to jego wina...
Dojechaliśmy na miejsce...Niall wypadł z samochodu jak strzała...my pobiegliśmy za nim...
-JA ,.,.JA ,,SZUKAM [T.I. I .N.]...ONA JEST W CIĄZY...
-A tak...przywieźli ja niedawno..jest na sali operacyjnej..
O MÓJ BOŻE...Byliśmy przerażeni...ale na pewno nie bardziej niż Niall.... Zayn zadzwonił po Perrie...
Musieiliśmy wspierać Nialla...

NIALL;
Czas dłużył się nie miłosiernie....Pielęgniarki co chwilę wybiegały i wbiegały...żadna nie mogła mi powiedzieć co się dzieje! ...a ja miałem prawo wiedzieć...moje skarby...najukochańsze aniołki..są silne..dadzą radę !
Przyjechała Perrie...
Nie mogłem uwierzyć w to co się dzieje...To było jak scena z jakiegoś horroru...
Po jakiejś wieczności wyszedł lekarz...
-Który z panów jest mężem ?
-Ja !-zerwałem się z krzesła jak oparzony..-błagam niech mi pan powie co z nimi !
- Pana żona...nadal walczy o życie..jej stan jest krytyczny....Proszę się przygotować na najgorsze...ale proszę być silnym...
-A co z dziećmi ? -bałem zapytać jeszcze o to..ale musiałem...
- Są w inkubatorach...Proszę za mną... Ma pan syna i córeczkę...lecz obawiamy się że dziewczynka nie przeżyje nawet doby..dlatego proszę się z nia pożegnać...i podać imię...
-Niee! Błagam niech mi pan powie że to tylko żart ! ! ! !- płakałem...Nie mogłem w to uwierzyć....
Poszłem za lekarzem... wskazał mi dwa inkubatory obok siebie... W jednym leżał śliczny chłopczyk...a w drugim dziewczynka...śliczne aniołki...ale jedna kruszynka miała za chwile zostać prawdziwym aniołkiem...NIE NIE NIE ! ! ! DLACZGO !? ..A JESZCZE CO Z [T.I.] ... spojrzałem w niebo i zapytałem;
-BOŻE DLACZEGO MI TO ROBISZ ? ZA CO ?! ...

OCZAMI CHŁOPAKÓW...
O  Mój Boże...tego uczucia nie życzymy nikomu...biedny Niall.... Stał przy tych inkubatorkach...patrzył na maluszki i płakał.... Był tam już dobrą godzinę...Dlaczego akurat im się to przytrafia ?! ...Dlaczego oni tak cierpią...I jeszcze [T.I.] ...co ona musiała tam czuć... Te dwa aniołki w inkubatorach ...Dzień ich narodzin miał byc najszczęśliwszym ...A teraz... nie wiadomo było czy które kolwiek przeżyje...
CDN. /MRS.HORANOWA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz