Miłego czytania ^__^
To właśnie dziś mija kolejny rok jak się spotykamy. Jesteśmy ze sobą już całe trzy lata. To długo prawda? Kocham go całym sercem i z dnia na dzień zakochuje się w nim od nowa. Gdy przez dłuższy czas nie ma go przy mnie czuje się jakbym umierała na głodzie, jakbym już długo nie zażyła mojego ulubionego narkotyku - mojego Niall'a. Jego fryzura ułożona zazwyczaj w artystyczny nieład idealnie komponuje się z pięknymi błękitnymi oczami, przy których zawsze odpływam. Tylko przy nim mam motyle w brzuchu i tylko na jego widok miękną mi kolana. On działa na mnie jak nikt dotąd. Układało nam się świetnie, można by powiedzieć, że nasz związek był idealny - nie kłóciliśmy się, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, chodziliśmy na romantyczne spacery, kolacje... Ale ostatnio wszystko się zmieniło. Coś się między nami zepsuło. Niall zmienił się. Nie jest już taki opiekuńczy i czuły. Coraz mniej czasu spędzamy razem, a gdy próbuję go namówić chociażby na głupi wypad do kina, to ten tłumaczy, że nie może. Zawsze ma tą samą wymówkę; 'Mam próbę, przepraszam.' Od samego początku wiedziałam, że nie będzie nam łatwo, ale jakoś dawaliśmy sobie radę. Byłam w pełni świadoma tego iż będzie miał próby, koncerty, trasy..Przystałam na to. Wkońcu go kochałam. Kochałam, lecz tamtego Niall'a, nie tego, który pojawił się jakiś tydzień temu.. Zastanawiam się czy on czasami nie ma kogoś innego, kogoś lepszego. To by wszystko tłumaczyło..Wiele razy poruszałam ten temat, gdy tylko natrafiała się okazja. Za każdym razem zapewniał mnie, że mnie kocha, że mu na mnie zależy, że nigdy mnie nie zdradzi i że mnie nie opuści. Starałam się w to wierzyć, ale kiepsko mi to wychodzi. Czy ja tracę do niego zaufanie?
Całą noc nie spała. Nie mogłam zasnąć. Nic dziwnego..Cały czas myślałam o Niall'u, który nie wrócił na noc. W głowie miałam tysiąc myśli na sekunde..Gdzie był? Z kim był? Przecież on nigdy tak nie robił! Nie znikał bez słowa. Nie na tak długo.
Nie chętnie wstałam z łóżka, ogarnełam się i postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Udałam się do kuchni i zaczełam smażyć naleśniki. Nakładając je na talerz usłyszałam charakterystyczny odgłos przekręcających się kluczy w drzwiach. Wrócił. Wziełam w ręce swoje śniadanie i jak gdyby nigdy nic usiadłam do stołu i zaczełam jeść. Niall tak szybko jak wszedł do kuchni tak samo szybko z niej wyszedł. Wyjął swój ulubiony sok z lodówki, nalał go do szklanki i po prostu wyszedł, nawet się ze mną nie witając. Potraktował mnie jak powietrze. Jakbym była niewidzialna. Koniec. Mam tego dość. W pośpiechu wstałam od stołu i udałam się do salonu w którym przebywał blondyn.
- Gdzie byłeś całą noc? - zapytałam starając się opanować emocje.
Cisza. Żadnej odpowiedzi..
- Pytam się gdzie byłeś... - powtórzyłam już nieco ostrzej.
- Byłem u Harry'ego. - odpowiedział, nawet na mnie nie spoglądając.
- Całą noc? Troszeczkę to dziwne nie uważasz? - zapytałam
I znowu cisza..Znowu ta popieprzona cisza. Nienawidze jej.
Postanowiłam się przejść. Tak to bardzo dobry pomysł. Świerze powietrze dobrze mi zrobi. Założyłam buty, narzuciłam na siebie jeszcze jakąś bluzę i byłam gotowa do wyjścia. Na koniec rzuciłam jeszcze krótkię 'wychodzę' i opuściłam mieszkanie. Szłam ulicami Londynu przyglądając się wszystkiemu co mnie otaczało. Zwracałam uwagę na wszystko..Nagle spostrzegłam się, że jestem w parku. Moim ulubionym. To właśnie tu poznałam Niall'a.
Usiadłam na ławce patrząc przed siebie. Myślałam o wszystkim i o niczym. Zastanawiałam się co ja takiego zrobiłam, że mój własny chłopak traktje mnie w taki a nie inny sposób. Na samą myśl o tym jaki jest w stosunku do mnie zrobiło mi się smutno i pojedyńcze łzy spłyneły po moich policzkach. Wkońcu zaczełam płakać. W tym momencie ktoś usiadł koło mnie i swoim kciukiem wytarł moje policzki. Odwróciłam głowę i ujrzałam Harry'ego.
- Hej [T.I], nie płacz. - powiedział z troską, dalej wycierając moje policzki.
- Cześć Hazz.. - odpowiedziałam starając się przestać płakać.
- Co się stało?
- Nie, wszystko w porządku.. - odpowiedziałam spuszczając głowę.
- Przecież widzę że kłamiesz, ale jak nie chcesz mówić to okej..
- Dziękuję. - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Powiesz chociaż dlaczego nie odbierałaś telefonów ani ode mnie ani od Niall'a?
- Co? - odpowiedziałam zdziwiona i w pośpiechu wyjełam telefon z kieszeni. Mam 17 nieodebranych połączeń od mojego chłopaka i 3 od Hazzy
- Przepraszam, miałam wyciszony telefon..
- Martwiliśmy się o Ciebie. Szczególnie Niall..on.. - bezczelnie mu przerwałam;
- On wysłał Cię żebyś mnie poszukał, prawda?! - powiedziałam bardzo głośno, wstając z ławki.
- [T.I] uspokój się.. - odpowiedział spokojnie, tagże wstając.
- Odpowiedz mi.. - mówiłam przez zeby
- Tak..poprosił mnie, żebym Cię poszukał.. - powiedział spuszczając wzrok..
- Wiedziałam!! Nie dość, że traktuje mnie jak powietrze to jeszcze wysyła najlepszego przyjaciela na poszukiwanie swojej dziewczyny? Yghm..byłej dziewczyny. - krzyczałam.
- Chwila..o czym Ty mówisz? Jak to byłej dziewczyny? - spytał widocznie zdziwiony.
- No normalnie. Mam dość tego jak mnie traktuje od paru tygodni. - powiedziałam chcąc iść do domu, lecz Hazz złapał mnie za rękę.
- Co Ty chcesz zrobić?
- Idę z nim zerwać. - odpowiedziałam oschle.
- [T.I] nie możesz. - powiedział mocniej zaciskając pięść na moim nadgarstku.
- Mogę i właśnie za raz to zrobię. Puść mnie. - mówiłam patrząc mu w oczy.
- Nie puszczę Cię. Nie wiesz co chcesz zrobić. Uspokój się. Proszę Cię.
Nie miałam zamiaru ciągnąć dłużej tej rozmowy. Wyrwałam mu się i zaczełam biec w stronę domu. Oczywiście Harry biegł za mną. O co mu chodzi?! No nie ważne. Jestem już pod domem. Próbuję otworzyć drzwi. Zamknięte? Pewnie nie ma go w domu. To może nawet i lepiej. Spakuje się i wyprowadzę, chyba zrozumie że między nami koniec. Przypomniałam sobie, że w kieszeni zawsze mam klucze, tak na wszelki wypadek. W pośpiechu wyciągnełam klucze z kieszeni i starałam się otworzyć drzwi. Gdy miałam zamiar wejść do środka, ktoś mi przeszkodził. Nie kto inny jak Harry.
- Harry odejdź. - wysyczałam.
- [T.I] zrozum nie możesz teraz tam wejść!
- No to patrz. - odpowiedziałam i jakimś cudem weszłam do domu. To co tam zobaczyłam było nie do opisania. Cały korytarz był w płatkach róż, na szafkach poustawiane były świece, a na ścianach widniały nasze wspólne zdjęcia, które ułożone były w piękne duże serce. Ze łzami w oczach przyglądałam się fotografią. Odwróciłam się w kierunku Harry'emu i rzuciłam mu pytające spojrzenie. On tylko się uśmiechnął ukazując swoje słodkie dołeczki i gestem ręki wskazał że mam iść do salonu. Tak też zrobiłam.
Salon tak samo jak korytarz był w płatkach róż. Na środku stał okrągły stół, okryty białym obrusem. Tu jest tak pięknie. Tak..romantycznie. Podeszłam bliżej i nagle zauważyłam jak za rogu ktoś wychodzi. To Niall.
- [T.I]! - krzyknął na mój widok upuszczając wino.
- Niall.. - mówiłam, czując łzy napływające mi do oczu. On widząc to, że zaczynam płakać podszedł do mnie i przytulił.
- Kochanie, przepraszam za wszystko. Za to jaki byłem w stosunku do Ciebie. Przepraszam, bardzo Cię przepraszam. Kocham Cię i.. - powiedział klękając - ..i chcę Cię spytać czy Ty [T.I.i.N] wyjdziesz za mnie?
- Niall..ja...ja nie wiem co powiedzieć - odpowiedziałam płacząc. Tym razem to były łzy szczęścia.
- Zgódź się! - usłyszałam krzyki Harry'ego który teraz opierał się o framugę drzwi.
- Tak, Niall. Wyjdę za Ciebie. - powiedziałam rzucając się na mojego chłopaka...yhym.. na mojego narzeczonego.
- Nawet nie wiesz jak Cię kocham. - odpowiedział.
Zatopiliśmy się w głebokim pocałunku, który mógłby trwać wieczność. Niestety oboje potrzebujemy powietrza. Po skończonym pocałunku, podszedł do nas Harry składając nam gratulacje. Razem z nim udaliśmy się do reszty chłopaków aby powiedzieć im o wszystkim.
Całą noc nie spała. Nie mogłam zasnąć. Nic dziwnego..Cały czas myślałam o Niall'u, który nie wrócił na noc. W głowie miałam tysiąc myśli na sekunde..Gdzie był? Z kim był? Przecież on nigdy tak nie robił! Nie znikał bez słowa. Nie na tak długo.
Nie chętnie wstałam z łóżka, ogarnełam się i postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Udałam się do kuchni i zaczełam smażyć naleśniki. Nakładając je na talerz usłyszałam charakterystyczny odgłos przekręcających się kluczy w drzwiach. Wrócił. Wziełam w ręce swoje śniadanie i jak gdyby nigdy nic usiadłam do stołu i zaczełam jeść. Niall tak szybko jak wszedł do kuchni tak samo szybko z niej wyszedł. Wyjął swój ulubiony sok z lodówki, nalał go do szklanki i po prostu wyszedł, nawet się ze mną nie witając. Potraktował mnie jak powietrze. Jakbym była niewidzialna. Koniec. Mam tego dość. W pośpiechu wstałam od stołu i udałam się do salonu w którym przebywał blondyn.
- Gdzie byłeś całą noc? - zapytałam starając się opanować emocje.
Cisza. Żadnej odpowiedzi..
- Pytam się gdzie byłeś... - powtórzyłam już nieco ostrzej.
- Byłem u Harry'ego. - odpowiedział, nawet na mnie nie spoglądając.
- Całą noc? Troszeczkę to dziwne nie uważasz? - zapytałam
I znowu cisza..Znowu ta popieprzona cisza. Nienawidze jej.
Postanowiłam się przejść. Tak to bardzo dobry pomysł. Świerze powietrze dobrze mi zrobi. Założyłam buty, narzuciłam na siebie jeszcze jakąś bluzę i byłam gotowa do wyjścia. Na koniec rzuciłam jeszcze krótkię 'wychodzę' i opuściłam mieszkanie. Szłam ulicami Londynu przyglądając się wszystkiemu co mnie otaczało. Zwracałam uwagę na wszystko..Nagle spostrzegłam się, że jestem w parku. Moim ulubionym. To właśnie tu poznałam Niall'a.
Usiadłam na ławce patrząc przed siebie. Myślałam o wszystkim i o niczym. Zastanawiałam się co ja takiego zrobiłam, że mój własny chłopak traktje mnie w taki a nie inny sposób. Na samą myśl o tym jaki jest w stosunku do mnie zrobiło mi się smutno i pojedyńcze łzy spłyneły po moich policzkach. Wkońcu zaczełam płakać. W tym momencie ktoś usiadł koło mnie i swoim kciukiem wytarł moje policzki. Odwróciłam głowę i ujrzałam Harry'ego.
- Hej [T.I], nie płacz. - powiedział z troską, dalej wycierając moje policzki.
- Cześć Hazz.. - odpowiedziałam starając się przestać płakać.
- Co się stało?
- Nie, wszystko w porządku.. - odpowiedziałam spuszczając głowę.
- Przecież widzę że kłamiesz, ale jak nie chcesz mówić to okej..
- Dziękuję. - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Powiesz chociaż dlaczego nie odbierałaś telefonów ani ode mnie ani od Niall'a?
- Co? - odpowiedziałam zdziwiona i w pośpiechu wyjełam telefon z kieszeni. Mam 17 nieodebranych połączeń od mojego chłopaka i 3 od Hazzy
- Przepraszam, miałam wyciszony telefon..
- Martwiliśmy się o Ciebie. Szczególnie Niall..on.. - bezczelnie mu przerwałam;
- On wysłał Cię żebyś mnie poszukał, prawda?! - powiedziałam bardzo głośno, wstając z ławki.
- [T.I] uspokój się.. - odpowiedział spokojnie, tagże wstając.
- Odpowiedz mi.. - mówiłam przez zeby
- Tak..poprosił mnie, żebym Cię poszukał.. - powiedział spuszczając wzrok..
- Wiedziałam!! Nie dość, że traktuje mnie jak powietrze to jeszcze wysyła najlepszego przyjaciela na poszukiwanie swojej dziewczyny? Yghm..byłej dziewczyny. - krzyczałam.
- Chwila..o czym Ty mówisz? Jak to byłej dziewczyny? - spytał widocznie zdziwiony.
- No normalnie. Mam dość tego jak mnie traktuje od paru tygodni. - powiedziałam chcąc iść do domu, lecz Hazz złapał mnie za rękę.
- Co Ty chcesz zrobić?
- Idę z nim zerwać. - odpowiedziałam oschle.
- [T.I] nie możesz. - powiedział mocniej zaciskając pięść na moim nadgarstku.
- Mogę i właśnie za raz to zrobię. Puść mnie. - mówiłam patrząc mu w oczy.
- Nie puszczę Cię. Nie wiesz co chcesz zrobić. Uspokój się. Proszę Cię.
Nie miałam zamiaru ciągnąć dłużej tej rozmowy. Wyrwałam mu się i zaczełam biec w stronę domu. Oczywiście Harry biegł za mną. O co mu chodzi?! No nie ważne. Jestem już pod domem. Próbuję otworzyć drzwi. Zamknięte? Pewnie nie ma go w domu. To może nawet i lepiej. Spakuje się i wyprowadzę, chyba zrozumie że między nami koniec. Przypomniałam sobie, że w kieszeni zawsze mam klucze, tak na wszelki wypadek. W pośpiechu wyciągnełam klucze z kieszeni i starałam się otworzyć drzwi. Gdy miałam zamiar wejść do środka, ktoś mi przeszkodził. Nie kto inny jak Harry.
- Harry odejdź. - wysyczałam.
- [T.I] zrozum nie możesz teraz tam wejść!
- No to patrz. - odpowiedziałam i jakimś cudem weszłam do domu. To co tam zobaczyłam było nie do opisania. Cały korytarz był w płatkach róż, na szafkach poustawiane były świece, a na ścianach widniały nasze wspólne zdjęcia, które ułożone były w piękne duże serce. Ze łzami w oczach przyglądałam się fotografią. Odwróciłam się w kierunku Harry'emu i rzuciłam mu pytające spojrzenie. On tylko się uśmiechnął ukazując swoje słodkie dołeczki i gestem ręki wskazał że mam iść do salonu. Tak też zrobiłam.
Salon tak samo jak korytarz był w płatkach róż. Na środku stał okrągły stół, okryty białym obrusem. Tu jest tak pięknie. Tak..romantycznie. Podeszłam bliżej i nagle zauważyłam jak za rogu ktoś wychodzi. To Niall.
- [T.I]! - krzyknął na mój widok upuszczając wino.
- Niall.. - mówiłam, czując łzy napływające mi do oczu. On widząc to, że zaczynam płakać podszedł do mnie i przytulił.
- Kochanie, przepraszam za wszystko. Za to jaki byłem w stosunku do Ciebie. Przepraszam, bardzo Cię przepraszam. Kocham Cię i.. - powiedział klękając - ..i chcę Cię spytać czy Ty [T.I.i.N] wyjdziesz za mnie?
- Niall..ja...ja nie wiem co powiedzieć - odpowiedziałam płacząc. Tym razem to były łzy szczęścia.
- Zgódź się! - usłyszałam krzyki Harry'ego który teraz opierał się o framugę drzwi.
- Tak, Niall. Wyjdę za Ciebie. - powiedziałam rzucając się na mojego chłopaka...yhym.. na mojego narzeczonego.
- Nawet nie wiesz jak Cię kocham. - odpowiedział.
Zatopiliśmy się w głebokim pocałunku, który mógłby trwać wieczność. Niestety oboje potrzebujemy powietrza. Po skończonym pocałunku, podszedł do nas Harry składając nam gratulacje. Razem z nim udaliśmy się do reszty chłopaków aby powiedzieć im o wszystkim.
__________________________________________________________________________________
To taki mój pierwszy imagin na poważnie, akurat padło na naszego Irlandczyka.
Proszę o komentarze :3
Pozdrawiam ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz